A co doprowadziło do takich zmian? Cóż by innego, jak nie szkoła, szczególnie gdy się ją zmienia. Coraz częściej odczuwam, jak naprawdę, chociażby chwilami, nienawidzę tego miejsca. Szkoła ogranicza! Koniec, kropka. Przez nią naprawdę nie mam ochoty na nic innego jak spanie. A tydzień, który składa się z wstawania przed 5, siedzeniem w budynku przez prawie 10 godzin, powrót, naukę i powrotem do łóżka, wydaje mi się co najmniej średnio (OGROMNIE NUDNY) nieatrakcyjny. No, ale cóż, to tylko takie małe, żale ściętej głowy i tak nikt tego nie czyta (YUPI).
Dobrze, że jeszcze nie zaczęłam popadać w niszczącą depresję i wypisywać bzdur o samobójstwie, czy jeszcze gorzej, złamanym sercu. Wtedy to już chyba (NA PEWNO) zapadłabym się pod ziemię. [Polać Ci zdrowy rozsądku, zawsze już czuwaj nade mną, na zdrowie!] Widział ktoś "Kota w butach" Disney'a? Jak nie to polecam, dziś nieźle się nad tym ubawiłam [rasowy oglądacz wszelakich ciekawszych (lub nie) {nawias w nawiasie (SZALEŃSTWO)} filmów czy seriali animowanych].
~~ Kanae Rika ~~
Na pożegnanie zwykłam pisać coś ala filozoficznego, ale jakoś dziś nie mam na to ochoty, Udanego wieczoru, czy tam poranka, czy czegokolwiek. Kiedyś w końcu trzeba się ogarnąć, a ja chyba zacznę od tego postu. Powodzonka w realnym życiu, Trzymajcie się cieplutko ^^


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz