Ferie, ferie i po feriach! ;_; Chociaż... Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Mam nadzieję, że po drodze znajdzie się czas na chwilę odpoczynku i odetchnięcia od wiru wszystkich szkolnych obowiązków.
~~ Kanae Rika ~~
Uczcijmy ferie minutą ciszy, a tym, którzy w końcu się na nie doczekali, życzę miłego odpoczynku. Trzymajcie się cieplutko ^ ^
Dziś 14 lutego i choćby ktokolwiek nie wiadomo jak bardzo zarzekał się, że nie obchodzi walentynek, nie zmieni faktu, że właśnie dzisiaj to święto ma swoje miejsce. Wszystkim zakochanym jak i poszukującym swojej drugiej połówki życzę: Udanych Walentynek :3 Mimo, że jest już stosunkowo późno, uważam, że lepiej jest coś zrobić nawet później niż nie robić tego wcale.
W niektórych shojo bardzo podoba mi się wątek walentynek, a szczególnie gdy dziewczyny ręcznie robią czekoladki. Uwielbiam czekoladowe rzeczy, więc akurat to zawsze mnie na swój sposób urzeka. Jednak denerwujące może być już to, że często bohaterkom takowego gatunku brakuje odwagi by wręczyć obiektowi swoich westchnień czekoladki, w które włożyły przecie tyle pracy. No cóż, dziś jakoś przecierpię te nazbyt słodkie i urocze gołąbki, ale moja tolerancja ogranicza się do jutrzejszego poranka ;) Życie jest jednak takie piękne!
Co do konkretnych serii. Niedługo zamierzam ponownie obejrzeć K-on i z powrotem się do niego przekonać. Oprócz tego chyba nie mam zamiaru <jak na razie> niczego oglądać, w przeciwieństwie do długiej listy mang, która ciągle oczekuje na poświęcenie jej uwagi.
~~ Kanae Rika ~~
A tu Jack Mróz --> Strażnicy Marzeń :3 Jeszcze raz udanych walentynek, wieczorka z ulubioną serią i dużo czekoladek! Tylko się nimi nie przejedzcie, bo za rok też mamy walentynki. Nie mam już nic mądrego do powiedzenia, więc w takim razie... Trzymajcie się cieplutko ^ ^
Znacie twórczość Katt Lett? Jeśli nie to szczególnie polecam rzucić okiem na jej prace :D Możliwie, że "The Racist", które do 11 rozdziału można jeszcze przeczytać na centrum mangi, może was początkowo nie przekonywać do dalszej lektury jednak kolejne rozdziały są coraz lepsze, przynajmniej mnie po prostu rozbrajają. Sama autorka mówi, że tworzy tą mańgę (tak mańgę) tylko dla rozrywki, którą jeśli się do tego zabierze od dobrej strony można i osiągnąć przez jej czytanie. Oprócz tego na swoim koncie Katt ma jeszcze Eicitus Ltalis i Pentagram Alchemist. Pierwszy tytuł mniej więcej znam i dość mi się podobał jednak już nie pamiętam co tam dokładnie się działo, a mańgę trzeba będzie prawdopodobnie kupić, bo jak na razie nigdzie nie mogę jej znaleźć ;c A co do Pentagram Alchemist, jeszcze nie czytałam, być może zerknę, choć zwykle nie zaczynam serii kontynuowanych, a właśnie taką serią jest ten tytuł. Tyle do tego tematu.
Ostatnio oglądałam The Wolverine, film dla fanów serii X-men. Przedstawia on dalsze losy Logana posiadającego zdolność szybkiej regeneracji i charakterystyczne ostrza w obu rękach. Akcja rozgrywa się w Japonii, a nasz bohater zjawia się tam na prośbę człowieka, który dzielił celę z Loganem w Nagasaki podczas drugiej wojny światowej. Logan miał tylko pożegnać się z odchodzącym 'przyjacielem'... Co wydarzyło się dalej nie zdradzi nawet wikipedia. Pojawiają się łucznicy, czarny charakter i niespodziewany zwrot akcji na samym końcu opowieści. Mi się bardzo podobało, więc jak zwykle polecam ^ ^
~~ Kanae Rika ~~ A tu coś nowego, wczoraj odnalazłam to na yt i stwierdziłam, że dość wpada w ucho i warte jest poświęcenia tych paru chwil na przesłuchanie. Już niedługo ferie mi się skończą co oznacza, że będę mieć mniej czasu na czytanie czy oglądanie, dlatego notki mogą być nieco krótsze mimo to postaram się poświęcać troszkę czasu chociażby na mangę. Do jutra i trzymajcie się cieplutko ^ ^
Akcja tytułu, na który dziś pragnę zwrócić uwagę rozgrywa się w niedalekiej przeszłości, gdy roboty są w miarę na porządku dziennym, a rzeczy można kupować za pomocą telefonu poprzez jedno kliknięcie palcem. Hal to opowieść parze młodych ludzi, którzy darzyli się dość mocnym uczuciem, jednak o jego sile przekonali się zdecydowanie za późno. Film, bo właściwie jest to film który trawa ledwo 60 minut, opowiada już o tym co dzieje się z Kurumi po śmierci tytułowego bohatera, który był jej chłopakiem. Dziewczyna przestała jeść, spać czy nawet się złościć, uciekła od otaczającego ją świata i nie wiedziała co ma dalej zrobić ze swoim życiem. W tym celu dziadek Kurumi prosi robota QO1 by uratował jego dziecko i przybrał postać straconej osoby. Jego prośba została spełniona...
Robot, który ma zastąpić Hal'a powoli uczy się żyć jako człowiek. Doskonale zna on swoją misję i postanawia ją bezzwłocznie wypełnić. W którymś momencie sam stwierdza, że jak prawdziwa osoba pragnie szczęścia Kurumi i jeżeli tylko jest w stanie w jakimkolwiek stopniu wypełnić pustkę, którą pozostawił po sobie prawdziwy Hal, da z siebie wszystko co może. Chłopak poznaje pewien przesąd dotyczący kostki Rubika, mianowicie jeśli napisze się na niej jakieś marzenie, a następnie inna osoba ułoży kostkę i przeczyta to co tam zostało napisane, życzenie się spełni. Hal odkrywa, że Kurumi chciała mieć żyrafę, czy spełnił jej życzenie? W pewnym momencie dziewczyna się otworzy, niby wszystko będzie zmierzało w dobrym kierunku dopóki.. No właśnie, dopóki nie pojawi się Ryuu ~ przyjaciel Hal'a, z którym łączy ich wspólna przeszłość.
Ryuu to dość tajemnicza postać, wiemy, że kiedyś razem z Hal'em odwalali brudną robotę zamiast, co dość mnie zdziwiło, zamiast właśnie robotów. Zatrudnianie mechanicznych robotników było zdecydowanie droższe od najmowania zadłużonych ludzi, którymi był Ryuu czy Hal. Dowiadujemy się także, że tytułowy bohater został jako dziecko porzucony przez rodziców, ponieważ kupili mu oni bardzo drogie serce, za które nie mogli zapłaci i zniknęli pozostawiając chłopca z długami na pastwę losu. Jakoś udało mu się przetrwać, a razem z Ryuu sprzedawali to co im akurat wpadło w ręce.
Końcówka zaskakuje i to dość poważnie. Długo zastanawiałam się czy zdradzić sedno sprawy, jednak doszłam do wniosku, że dla tych którzy jeszcze nie widzieli tego filmu, byłby to okropny spojler. Więc żeby dowiedzieć się co mnie osobiście tak bardzo zaskoczyło, musicie sami go obejrzeć, a w ewentualności przeczytać mangę o tym samym tytule ;) Mogę zdradzić, że potem wszystko w miarę się ułoży i znajdzie swoje rozwiązanie. Film, jak dla mnie, opowiada o prawdziwym przywiązaniu i pokazuje piękno jak i grozę ludzkich emocji i wpływu ich na nasze zachowanie czy nawet sposób bycia.
Warto oglądnąć ten film by zobaczyć jak to jest kiedy ktoś znaczy więcej niż wszystko dla kogoś innego. Wydaje mi się, że to dość niedoceniany tytuł, a jednak warty polecenia. Wychodzi na to, że wszystko za co się ostatnio zabieram jest do zniesienia, więc jestem na dobrej drodze do odnalezienia jakiejś perełki, podobnej do tej opowieści.
~~ Kanae Rika ~~
A tu endening Durarara. Trzymajcie się cieplutko ^ ^
Angel Beats to seria, która pozostawiła po sobie, przynajmniej jak dla mnie, najwięcej pytań i niejasności wśród innych oglądniętych przeze mnie tytułów. Anime to pozwala nam wierzyć, że spełnienie naszych marzeń jeśli nie nastąpi za życia może nastąpić nawet po śmierci. Opowiedziana w tym tytule historia napawa dziecięcą nadzieją i wiarą w lepsze jutro. Jednak jak dla mnie ostatnie odcinki bardzo zaskakują i to właśnie one pozostawiają po sobie pytania, na które odpowiedzieć trzeba sobie już we własnym zakresie.
Jakie pytania mogą się nam nasunąć podczas oglądania?
Z góry przepraszam za spojlery, no ale próbuje jakoś znaleźć odpowiedzi, stosunkowo dawno oglądałam AB więc miałam już trochę czasu na to by w spokoju pomyśleć i się nad tym głębiej zastanowić. Najważniejsze pytanie za pewne dotyczy tego jak Kanade, która żyła dzięki sercu Otonashiego, pojawiła się w świecie zmarłych już nastolatków (dotkniętych niesprawiedliwą bądź niesłuszną śmiercią), przed samym Yuzuru? Wcześniej nie mogłam tego wyjaśnić, mimo że teraz wydaje mi się to dość oczywiste. Tachibana chciała podziękować Otonashiemu za otrzymane serce, dlatego (jak dla mnie), trafiła do pośmiertnego świata i niejako ściągnęła do niego Yuzuru. Nastolatek zmarł szczęśliwie, więc nie mógł oczekiwać na Kanadę w tamtym miejscu w szczególności, że za życia nie miał prawa jej nawet poznać.
Czy tylko mnie zastanawia jak zginęła Yurippe?
W sumie wiadomo nam tyle, że miała trójkę rodzeństwa ~ brata i dwie siostry. Do domu, w którym mieszkali podczas nieobecności ich rodziców wtargnęli złodzieje, pragnący ukraść wszelkie kosztowność, no cóż taka praca... Nakamura jako najstarsza miała poszukać owych cennych rzeczy i oddać je rabusiom, a gdyby zapragnęła uciec, przestępcy co 10 minut obiecywali zabijać po jednym z członków jej rodzeństwa, z resztą obietnicy dotrzymali. Tak oto w 30 minut straciła najbliższych, bo niestety nie miała pojęcia gdzie zostały ukryte wartościowe przedmioty. Od tego czasu Yuri przestała wierzyć w sprawiedliwość i w Boga. Przez to poniekąd założyła SSS, ponieważ uważała, że Tenshi - Tachibana jest jedną z wysłanniczek tego, który dopuścił do śmierci jej rodzeństwa. Wracając do pytania, jak zginęła Yurippe? Przecież w świecie pośmiertnym jest dużo starsza niż w chwili wtargnięcia rabusiów... Chyba nigdy nie dowiem się prawdy...
W moich zasobach znalazłam też historie Tk, a jest ona dość przybijająca. Niestety posiadam ją tylko w języku angielskim, choć myślę, że nie powinna sprawić większych problemów w tłumaczeniu. Teraz jak to czytam wydaję się takie smutne ;c Tk zakochał się w pewnej dziewczynie, której ojciec stanowczo zakazał spotykania się z tym chłopakiem. Gdy dowiedział się, że młodzi złamali jego zakaz postanowił dać im 'szanse'. Tk miał bezustannie tańczyć, bo gdy zaprzestał ojciec pozbawiał córki palców rąk, nóg... Dziewczyna zmarła pod koniec tygodnia, a Tk skonał po wielu torturach w ciągu miesiąca. Trafiając do pośmiertnego świata, podobnie jak Otonashi stracił swe wspomnienia, pamiętał jedynie sentencje, których jego dziewczyna uczyła się po angielsku <Tk był Amerykaninem>. To zdecydowanie zbyt okrutne ;<
Kolejna sprawa warta poświęcenia uwagi to historia Yui dotkniętej kalectwem. Dziewczyna w wieku dwóch lat została ofiarą wypadku samochodowego, dlatego też była niepełnosprawna i 'przykuta' do łóżka. Jej sytuacja nie pozwalała by mogła samodzielnie wychodzić na zewnątrz i podziwiać świat, który tak bardzo lubiła obserwować zza okna. Yui była dość żywiołową osóbką, która trafiając do pośmiertnego świata chciała w pełni wykorzystać to co mogła osiągnąć dzięki pełniej sprawności. Przyczyną jej śmierci za pewne był pogarszający się stan zdrowia, ponieważ nic więcej na ten temat nie wiadomo. Pełnię szczęścia pomógł jej osiągnąć Hinata, przyjaciel Yuzuriego, obiecując, że zaopiekuje się nią i w pełni zaakceptuje, nawet jako osobę niepełnosprawną. Obiecał jej także, że się z nią ożeni, mimo że przez większość wcześniej spędzonego ze sobą czasu bardzo się kłócili. Jednak dzięki temu Yui może odejść z uśmiechem na ustach, zadowolona z spełnionego marzenia.
Ostatnia sprawa jaką chciałabym poruszyć jest historia Iwasawy. Chyba ona miała na mnie największy wpływ. Dziewczyna za życia spotkała się z ciągłymi kłótniami jej rodziców przez co uciekła w stronę muzyki, która pozwalała jej odetchnąć od codziennych zmartwień. Podczas oglądania AB dowiadujemy się, że została wokalistką jak i gitarzystką zespołu Girls Dead Monster już w pośmiertnym świecie. Znika po zagraniu piosenki: "My song", która pozwoliła jej się uwolnić od dawnych zmartwień oraz osiągnąć pełne szczęście. Pozostawia po sobie jedynie dźwięk upadającej gitary. Później w zespole zastąpi ją Yui.
Końcówka anime ukazuje scenę, gdy Otonashi odnajduje prawdopodobnie Kanadę nucącą pod nosem "My song" autorstwa Iwasawy w realnym świecie. Nie wiemy jednak czy Yuzuru zdołał złapać Tachibanę. Widzimy tylko jego rękę i jej ramie. Dzięki temu ta seria jest tak wzruszająca i zaskakująca. Mam nadzieję, że nie zniechęciłam nikogo do tego tytuł, a może wręcz odwrotnie, rozjaśniłam niektóre niejasności. Angel Beats to jedne z moich ulubionych serii.
~~ Kanae Rika ~~
Właśnie takie anime to coś wysoko ponad przeciętną. Polecam zdecydowanie każdemu. Niech Otonashi złapie Kanadę i niech w końcu się odnajdą. Mam nadzieję, że gdzieś istnieje taki pośmiertny świat, który pozwala nam realizować marzenia, których nie mogliśmy spełnić za życia. Jak zwykle ~ trzymajcie się cieplutko :3
Ogrom postaci, masa wątków i niezliczona ilość paringów tworzonych głównie przez fanów tej serii.. A mowa o Fairy Tail oczywiście. Ten tytuł zdecydowanie należy do tasiemców, w dodatku przygody młodych magów ciągle trwają i pewnie jeszcze trwać będą.
Czy zatem ilość odcinków powinna nas przerażać?
Według mnie, to powinien być nasz najmniejszy problem. Raczej martwić się możemy o zapamiętanie imion choćby większości postaci, których jest w tej serii bez liku. To dosyć popularny tytuł z bardzo ciekawą fabułą, bohaterami i oprawą muzyczną.
Seria porusza wiele wątków i mogłaby ciągnąć się w nieskończoność. Jednak to co rzuca się w oczy można dostrzec znając wcześniejsze dzieło Hiro Mashimy <autor FT>, a mianowicie Rave Master. Postacie z obu tytułów bardzo się przypominają, a w dodatku mają porównywalne charaktery. Elie jest uderzająco podobna do Lucy czy Haru do Natsu, a różni ich zaledwie kolor włosów czy oczu. Mnie natomiast jakoś szczególnie to nie raziło, a wręcz odwrotnie, dość spodobało. To tak jakby historia poprzednich bohaterów trwała dalej, ale w trochę innej osłonie.
Myślę, że większość Otaku miała już do czynienia z tą serią, więc nie będę opowiadać co i jak. Osobiście z niecierpliwością czekam na wznowienie anime <które jeśli dobrze się orientuje nastąpi koło kwietnia> i na bieżąco śledzę to co dzieje się w mandze.
No cóż, gorąco zachęcam do zapoznania się z tą serią średnio wtajemniczonym. Idealnie skomponowana dawka zalecanego dziennie humoru połączona z poważnymi momentami, których wymaga sytuacja. Ten tytuł zwraca uwagę na takie pojęcia jak 'przyjaźń' czy 'rodzina'. Natsu to osoba, dla którego krzywda własnych przyjaciół jest czymś niewyobrażalnie bolesnym. Byle by w realnym świecie było więcej takich ludzi :3
~~ Kanae Rika ~~
Wracając do muzyki, naprawdę wzrusza. To coś co lubię najbardziej. Odpowiednia kawałek, w odpowiednim momencie. Bo przecież jest o co walczyć! Jest po co żyć! Po co? Dla swoich przyjaciół, to oni dają nam energię by co dzień iść z podniesioną głową przez świat. Mam nadzieję, że nigdy już nikt o tym nie zapomni. Trzymajcie się cieplutko ^ ^
Tyle mamy uzdolnionych ludzi na caluśkim świecie! Uwielbiam przeglądać prace młodych artystów < i tych trochę starszych także>. Utalentowani ludzie są świetni :3 Strasznie zazdroszczę osobą, które potrafią zrobić mega art tylko za pomocą długopisów czy kredek *3* To samo jeśli chodzi o ludzi nagrywających własne wersje ulubionych piosenek czy piszących własne historie.
Czyli ogólnie - ludzie płynący pod prąd.
Czasem aż chce się żyć widząc coś cieszącego oko. Niekiedy wystarczy dodać do tego dobry kawałek, a każdy wieczór może zamienić się w epicką przygodę. Też tak czasem macie? Ja osobiście uwielbiam to uczucie. A gdyby do tego dodać lekturę ulubionej mangi.. Gdybym mogła miałabym ich o wiele więcej :c Ale pewnie każdy jakby mógł to by miał ;)
Cieszę się, że jest tyle ludzi wciągniętych w 'lepszy świat'. Coraz częściej mam do czynienia z Otaku co dla mnie jest dość ciekawym przeżyciem. Nowe opinie i poglądy są naprawdę genialne, a tematów do dyskusji nigdy nie brakuje. W takie dni jak ten, dzisiejszy, aż chce się iść do ludzi ^ ^
A wracając do anime, właśnie zaczęłam oglądać Hamatora The Animation i jestem dość zachwycona tą serią. Na ocenę ogólną jednak trzeba będzie poczekać, bo jak na razie, przynajmniej w naszym języku, są tylko 3 odcinki. Jak na chwilę obecną nie mam większych uwag co do tego tytułu i oby tak dalej pozostało. Zastanawiam się tylko nad dalszym rozwojem akcji ^ ^
Co do nowych serii...
Ostatnio też pojawiło się Noragami, wcześniej nawet zamieszczałam co do tego endening, który nadal ciągle słucham i nucę włócząc się bezsensownie po mieście. Po wielu próbach i ciężkich starciach, udało mi się nawet odnaleźć pełną wersję tej piosenki z tekstem. Jeśli o ten tytuł chodzi to mamy dostępne już 5 odcinków w języku polskim, co mnie osobiście bardzo, ale to bardzo cieszy. To zdecydowanie moje klimaty. Ciekawi mnie jakie gatunki preferują inni...
~~ Kanae Rika ~~
<A tu opening Noragami> Nadal nie zaczęłam jakiejś imponującej mi serii... Wszystkie za które się biorę są dość przeciętne, bądź lekko ponad przeciętną. Chociaż postanowiłam wziąć udział w konkursie literackim więc więcej czasu poświęcam pisaniu opowiadań, ale albo nie mam żadnych pomysł <lub żadnego nadającego się do spisania i pokazania światu>, albo mam ich tyle, że rozsadzają mi głowę od środka. Co w każdym bądź razie wcale nie pomaga .-. Ale może jakoś sobie poradzę. Chyba nie mam nic więcej do dodania oprócz, miłego czytania ;)
Dziś krótko i na temat! Śpieszę się żeby zdążyć to napisać jeszcze dziś <mamy już 23:52!>. No więc, no więc dzisiejszy dzień był naprawdę zdrowo porąbany. Nie umiem jeździć na nartach i zaciągnęli mnie siłą na stok. Teraz każdy możliwy but <oprócz narciarskiego> jest zabójczo wygodny! Ale.. Przeżyłam tę próbę woli. Może kiedyś nauczę się jeździć tak by nie zrobić sobie krzywdy ;)
Oprócz tego, dziś sprawdziłam i do Tonari no Kaibutsu-kun jest już z 40 rozdziałów tylko po angielsku ;( Może jakoś to pokonam! :) No i.. Jak na razie nie przeczytałam ani nie oglądnęłam nic ciekawego by opisać moje ogólne wrażenia. Może jutro zacznę jakąś ciekawą serię..
No cóż. Trzymajcie się cieplutko i udanych ferii tym którzy jeszcze je mają ;)
~~ Kanae Rika ~~
A tu mamy opening Amnesi. Może też przedstawię moje wrażenia co do tej serii? Choć oglądałam to dość dawno temu. Ale to innym razem. A dla smutnych: Uszy do góry! ;)
Dobrze jest mieć przyjaciół.. czyli Tonari no Kaibutsu-kun. <Tak zaczyna się 9 odcinek ;)> Anime opowiada o pewnej dziewczynie Shizuku, która dąży do bycia najlepszą pod względem wiedzy oraz o genialnym jednak bardzo dziecinnym Haru. Mimo, że jest to shojo bardziej odczuwa się komediowy klimat niż emocje bohaterów. Przez kilka pierwszych odcinków nie mogłam powstrzymać się od śmiechu. Chociaż teraz wydaje mi się, że trzeba doczytać mangę, bo końcówka pozostawiła mi spory niedosyt..
Jeżeli tylko lubicie uśmiać się do łez to szczególnie polecam ten tytuł. Pomijając Toradorę czy Sukitte In Na Yo mogę spokojnie zaliczyć tą serię do moich ulubionych shojo. Warto też poświęcić chwile więcej by dostrzec jak ważni są przyjaciele dla głównych bohaterów. Wcześniej wszyscy byli samotni, a dzięki zaprzyjaźnieniu się ze sobą, rozkwitli. Jestem na świeżo po oglądnięciu serii więc szczególnie się nią zachwycam. Zadaję sobie tylko jedno pytanie.. Czemu blondyni zawsze startują do dziewczyn brunetów? :P
~~ Kanae Rika ~~
Serio, jeśli chcecie się pośmiać to bardzo polecam początkowe odcinki. Haru rozwala system w każdym możliwym momencie. Jest taki kochany <kawaii>, mimo że uchodzi za małego potwora.
"Jak ważna jest dla ciebie muzyka?" zapytał kiedyś ktoś bardzo mądry. Dla jednych muzyka to tylko rozrywka, dla drugich źródło zarobku, a dla jeszcze innych po prostu życie.
Ważne żeby słuchane przez nas piosenki niosły ze sobą jakieś przesłanie. Oczywiście sama wpadająca w ucho melodia to już połowa sukcesu, jednak jeśli wokalista/ka będzie śpiewać o płatkach śniadaniowych nie przyciągnie zbyt wielu słuchaczy.
No ale do rzeczy.
Spotkaliście się z czymś takim jak vocaloidy? Chyba najbardziej znani są: Miku Hatsune, Rin i Len Kagamine czy Luka Megurine. Nie każdemu muszą się podobać <np. mnie czasem denerwują 'mechaniczne' głosy>, jednak ich piosenki mają i niosą jakieś przesłanie. Dobrym wyjściem jest słuchanie coverów. Zdecydowanie najbardziej zaskakują mnie ludzie potrafiący zrobić coś lepiej od oryginału.
Kradness&れをる
Luka Megurine
Kradness&れをる
~~ Kanae Rika ~~
Miłego słuchania ;) A tak na marginesie to polecam przeglądnąć piosenki w wykonaniu Kradnessa, osobiście bardzo podoba mi się wszystko co śpiewa.
A tu pewien cytat, który ostatnio chodzi mi po głowie:
"Będę cię szukać pośród tysięcy światów i 10 tysięcy
wcieleń, aż cię odnajdę. ~~ Będę cię oczekiwać w każdym z nich" ----> cytat z 47 Roninów.
Swego czasu bardzo ceniłam sobie filmy Disney'a i tym razem się nie zawiodłam. Bardzo spodobała mi się: "Kraina Lodu". Jak dla mnie ten film animowany czy jak kto woli bajka opowiada interesującą historię, cieszy oko i w dodatku zadowala uszy.
Właśnie. Niektórzy wolą oglądać filmy z napisami w oryginalnym języku (w sumie ja też to preferuje), jednak tym razem polecam dubbing. Polscy aktorzy odwalili kawał dobrej roboty ;) Szczególnie urzekła mnie postać bałwana Olafa, renifera Svena czy też głównej bohaterki Anny.
O czym opowiada film?
Tyleż jest zwiastunów i recenzji, że nie będę tego wszystkiego powielać. W skrócie główna bohaterka - Anna, wyrusza w podróż związaną z poszukiwaniem swojej starszej siostry - Elsy - obdarzonej niezwykłą mocą. W podróży towarzyszy jej Kristoff, który zna górskie szlaki jak własną kieszeń. Wszystko, zresztą jak zazwyczaj kończy się wielkim Happy End'em.
Wracając do muzyki. Piosenki są świetne, a ostatnio furorę zrobiło "Mam tę moc" w wykonaniu Katarzyny Łaski. Ten sukces przyćmił inne równie dobre piosenki jak: "Miłość stanęła w drzwiach" czy "Pierwszy raz jak sięga pamięć". No cóż, nie mam nic więcej do dodania, POLECAM :3
Kilka klatek z filmu.
~~ Kanae Rika ~~
Mam nadzieję, że przekonałam kogokolwiek do choć zerknięcia na ten film. Liczę, że znajdzie się ktoś, komu przygoda Anny i Elsy spodoba się tak bardzo jak mi. Cóż, wydaje mi się, że nie zmarnujecie swojego czasu oglądając tą bajkę. Miłego seansu ;)