Strzępki myśli

Moim wielkim marzeniem jest wydanie kiedyś jakieś książki. Tematyka?  Różnorodna <np. akcja, przygodowe może trochę shojo>. No ale nie ma mistrza bez prób i ćwiczeń. Porażki to często okrężna i bardzo potrzebna droga do sukcesu. Zamieszczam to tu tylko i wyłącznie po to by nie zginęło mi to gdzieś w folderach, ponieważ jak sam tytuł tejże strony sugeruje, że są to jedynie strzępki myśli dotyczące jednej, a może i więcej opowieści. 


~~ Codziennie rano przeglądam się w lustrze, a w swoim odbiciu próbuje odnaleźć te najważniejsze wspomnienia. Mimo upływu czasu, tych niezwykle trudnych lat, nie żałuje mojego wyboru. Cieszę się, że postąpiłam tak, a nie inaczej i gdyby dano mi wybór, rzucono hasło ‘powtórz życie’ zrobiłabym wszystko dokładnie tak samo jak wcześniej.

~~  Teraz mogę tylko przywoływać przygody, podróże, stoczone walki, odbyte rozmowy. Jednak nadal tu jestem. Ciągle trwam. Szukam cię. Zawsze będę. Nie ustanę, dopóki.. Dopóki cię znów nie odnajdę. Dlaczego nie odpuszcze? Czemu się nie poddaję? Odpowiedź jest banalnie prosta. Jesteś moim cennym przyjacielem, tyle mi wystarcza.

~~ Wiem, że jeszcze kiedyś się spotkamy i choć długa droga przed tobą, zawsze tu będę. Nie ważne gdzie pójdziesz i kiedy wrócisz. Nawet nie chce wiedzieć ile ran to przyniesie. Jeżeli tylko nie umrę z tęsknoty, proszę idź.. Ja.. Watashiwa! Będę czekać.. Naprawdę! Tylko.. wróć.

~~ Jestem silniejszy niż ci się wydaje! Przestań ignorować moich umiejętności. Może jestem człowiekiem, ale za to cholernie silnym człowiekiem. Nie skreślaj mnie zanim nie pozwolisz mi pokazać ci co naprawdę umiem.

~~ Nigdy nie myślałam, że zmierzę się z kimś z równie wielką wolą walki jak moja. Nie znam uczucia, które ogarnia moje ciało. Moim przeciwnikiem jesteś ty. Obiecałeś, że nigdy nie staniemy przeciwko sobie. Po mimo, że wiem, wiedziałam i zapewne wiedzieć już będę, nie można ci ufać.. Dałam ci się omamić. To uczucie.. To uczucie. Cholera…

~~ Walcz! Nie zważaj na więzi, uczucia, serce. W walce nie liczy się nic innego oprócz ciebie i twojego ostrza. Skup się. Prosto. Szybko. Celnie. Twój najlepszy przyjaciel, a zarazem największy wróg to- twój miecz, broń go jak ostatnią krople wody na pustyni.

~~ Nie istnieje coś takiego jak przyjaźń. Nie ma przyjaciół. Nie kłam. Nie wierzę. Zaufałem ci. Skłamałaś. Nie chce więcej tego słyszeć! Nigdy więcej. Nie podchodź bliżej jeśli nie znudziło ci się oddychanie prostym nosem.

~~ Całujesz mnie w policzek kiedy wstajesz rano, gdy wykradkiem wychodzisz przez ogrodowe drzwi i kiedy w końcu wracasz. Nie wiesz jak bardzo ten mały gest mnie cieszy. Naprawdę. Cieszę się, że jesteś moim przyjacielem. Dziękuje, że mogę cię bronić.

~~ Zbieraj manatki i zwiewaj stąd! Wiem, że twoim zadaniem jest obrona mojej osoby, ale martwa na nic się zdasz, dam sobie radę, spotkamy się po wszystkim i zabiorę cię na lody śmietankowe do twojej ulubionej cukierni.

~~ Jesteś głupkiem! Bezsensownym, pesymistycznym, egoistycznym człowiekiem bez perspektyw. Sam nie dasz rady. Nie poradzisz sobie. Nigdzie nie pójdę, nie opuszczę cię, nie pozwolę ci odejść. Nie obchodzi mnie jak to uzasadnisz. Moje miejsce jest przy tobie. Już do końca. Nie ważne czy uważam cię za wroga czy za przyjaciela. Będę przy tobie do końca!

~~ Nie pozwolę ci zginąć. Nie samej..! Wstawaj.. Nie waż się! Nie pozwalam! Obiecałaś, że już ze mną zostaniesz. Nie ważne czy jako wróg czy przyjaciel.. Rozkazuje ci.. Wróć. Wcale cię nie nienawidzę. Uwierz mi. Chcę żebyś to usłyszała. Chcę żebyś dotrzymała obietnicy. Więc…. Proszę.. Żyj.

~~ Pulsujący ból rozsadza moją czaszkę. Moje myśli to nieuporządkowane strzępki milionowej układanki. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Im dłużej tu przebywam, tym więcej zapominam. Twój obraz powoli zamazuje się w mojej pamięci. Twój głos nie szepta już dobranoc każdego wieczoru. Jednak. Nie chce cię zapomnieć. Mimo, że połączyć może nas już chyba tylko śmierć..

~~ Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Wszystko co robiłam przynosiło odwrotny skutek do moich prawdziwych intencji. Coraz bardziej odczuwam dzielące nas różnice. Powoli zdaję sobie sprawę, że ludzie mieli rację. Jesteśmy wrogami. Ale bez nas obu świat sobie nie poradzi. Nikt inny go nie ochroni, czyż nie? Nie pojawią się kreskówkowi bohaterowie. To było by zbyt piękne. Zostało mi tylko złożyć na chwile broń. Obiecaj. Nigdy nie staniemy przeciwko sobie.

~~ Żadnych uczuć, żadnych więzi. Bez uśmiechu czy smutku. Walka. Moja miłość to walka. Nic innego. Ona przynosi ukojenie. Walcz. Przeżyj. Uwierz. Trzymaj się tego dopóki nie powrócą prawdziwe wartości. Trzymaj karabin, proszę bardzo. Ale wiedz jedno. Przed moim ostrzem nikt się nie ukryje, a byle kula krzywdy mi nie zrobi. To mój ostatni pojedynek, nie zmarnuj tego.

~~ Nie potrafię tego zrobić! Żadne z nas nie zginie. Nie pozwolę na to. Nie potrafię wymierzyć sztyletu w twoją stronę. Nie proś mnie o to. Obronie nas. Nikt nie zginie. Wyjdziemy z tego. Ostatnie słowo? Dziękuje. Dziękuje za twój uśmiech, za łzy, za pokazanie co się naprawdę liczy. Żałuje tego kim byłam. Szkoda, że tak późno się zorientowałam. Uciekaj! Naprawdę.. Dam sobie radę. Idź przodem….


‘Ostatnia kula, chybiła. „Pokonam ją jej bronią” – powiedział wyciągając ostrze ze złotej rękojeści. Rzucił na nią wzrokiem. Widok był okropny. Dziewczyna zaplamiona krwią siedziała wśród stosu nabojów i zużytych karabinów. W prawej ręce ściskała miecz. Spostrzegłszy przeciwnika powstała, ciągle się chwiejąc. Żałowała tylu nie wypowiedzianych słów, niewykonanych gestów czy niewinnych spojrzeń. Dostrzegła cień biegnącemu jej na odsiecz przyjaciela, wtem wróg postąpił kila kroków wprzód i już był blisko celu gdy ona przesunęła się nieznacznie, zagradzając obu drogę. Odwróciła głowę i szepnęła:
- To moja walka. Żegnaj.
W tym momencie drzwi zamknęły się, a ona została sama, ranna, z  zepsutym ostrzem. Mimo to dumnie stanęła przeciwko postawnemu, dobrze uzbrojonemu mężczyźnie. Wycedziła przez zęby:

- Zabawmy się.’

Brak komentarzy: