Zastanawialiście się kiedyś jak to jest zniknąć? Zniknąć nie w sensie zmyć się z danego miejsca tylko w ogóle nigdy się nie pojawić... Ciekawi mnie ile osób wylewa właśnie swoje żale, cierpi, uśmiecha się mimo woli i płacze po kątach. To jak dla mnie drażliwy i nieciekawy temat. To dlaczego go poruszam?
Moja znajoma <jeśli tak mogę ją nazwać> jest świetną i na pierwszy rzut oka bardzo optymistyczną osobą jednakże ostatnio przechodzi trudne chwile. Nie rozumiem jej. Może moje argumenty, że szuka dziury w całym, że nikt jej przecież nie nienawidzi i wszyscy tęsknią są dość schematyczne <narcyzy raczej mają średnio rozwiniętą empatię, a jak jestem chora to często taką postać przyjmuję>, ale prawdziwe. Za bardzo naciskam? Może. Nic nie rozumiem? Możliwe. Ja chce tylko pomóc, bo nie mogę znieść myśli,że ktoś z mojego otoczenia mógłby się w jakikolwiek sposób smucić. Nie lubię jak komuś dzieje się krzywda, ktoś coś niesprawiedliwie oceni, trudno wina charakteru.
Do wszystkich zamartwiających się: więcej uśmiechu, ulubionej książki <mangi, animca>, gry, serialu, filmu, kakao < <3 > i wszystkiego co mogłoby poprawić Wam humor. Chociaż słowa nie wiele dają, czytając te życzenia wykrzywcie usta tak jak trzeba, byle by tylko nie z przymusu. W takich chwilach moja głupota mogłaby okazać się całkiem przydatna, ale niestety, jak na teraz nie ma ona nic szczególnego do powiedzenia <"Myślę, że moją głupotą nie można się zarazić.. Śmiech to tylko reakcja obronna.">
~~ Kanae Rika ~~





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz